ul. Szopena 1
Rejestracja pacjentów NFZ
17 850 93 40
Rejestracja pacjentów prywatnych i z firm
17 862 01 01 w.213
Dzień Dawcy Szpiku Kostnego na Uniwersytecie Rzeszowskim /Nowiny 24/
Kilkadziesiąt osób przyszło dzisiaj tuż po 11 do holu Uniwersytetu Rzeszowskiego, żeby oddać krew w ramach akcji „Dzień dawcy szpiku dla Lidii i innych”.
Nasza redakcyjna koleżanka Edyta Baran była jedną z osób, które oddały wczoraj krew do badań.
(Fot. Krzysztof Kapica)
Lidia to 39-letnia mieszkanka Podkarpacia. Ma męża i dwie córki. Choruje na białaczkę. Życie może jej uratować przeszczep szpiku. To dla niej i dla innych potrzebujących zorganizowano tę akcję.
Chętnych nie brakowało
Akcję zorganizowała Fundacja DKMS – Baza Dawców Komórek Macierzystych Polska.
– Wszystkie osoby, które oddały krew, a nie będzie przeciwwskazań do jej zastosowania, trafią do bazy i w razie potrzeby zostaną powiadomione, że mogą być dawcami – informuje Joanna Mejner z fundacji. – Jeżeli okaże się, że dana osoba może być dawcą, pytamy ją czy nie zmieniła decyzji, a potem przygotowujemy proces pobierania szpiku.
Krew pobrana wczoraj od dawców zostanie przebadana i jeżeli spełni kryteria, tzn. dawca nie jest przewlekle chory, jego nazwisko trafi do bazy. O tym, czy dana osoba znajdzie się w bazie, zostanie powiadomiona w ciągu trzech miesięcy.
Może uratuję komuś życie
Izabella Pawlak jest studentką Uniwersytetu Rzeszowskiego.
– To nie była trudna decyzja, wiedziałam, że muszę to zrobić – mówi. – Chcę pomóc innych ludziom, chorym, których jedyną szansą na życie jest przeszczep. Wierzę, że komuś pomogę.
Grzegorz Armata z Rzeszowa też oddał krew.
– Od kilku lat nosiłem się z zamiarem przystąpienia do banku szpiku, ale jakoś nie było okazji. Teraz jest taka możliwość, więc przyszedłem i oddałem krew.
W kolejce studentów różne komentarze.
– Boisz się? – pyta jeden chłopak drugiego. – Czego miałbym się bać, przecież to nie boli.
Czuję się potrzebna
Krew oddała także Małgorzata Pastuszak.
– Jeżeli mogę pomóc, to pomagam. Mam nadzieję, że dzięki mnie, ktoś wyzdrowieje. Popieram takie akcje z całego serca. Na miejscu, wygodnie.
Kolejna dziewczyna podchodzi do pielęgniarki, oddaje krew, przyciska wacik do miejsca, z którego pobrano jej krew i odchodzi.
– Czuję się potrzebna – uśmiecha się.
Sylwia, Karolina, Łukasz, Maciek i wielu, wielu innych oddało wczoraj krew, bo wierzą, że mogą pomóc chorym.
- Tylko w ciągu godziny do punktu poboru krwi zgłosiło się ponad 40 osób – ocenia Joanna Mejner. – To oznacza, że ludzie chcą się dzielić tym cennym darem, trzeba im tylko stworzyć możliwość.
Każdy, kto chciałby oddać krew, aby zostać potencjalnym dawcą szpiku kostnego, powinien się zgłosić do najbliższej stacji krwiodawstwa.
Małgorzata Froń

